poniedziałek, 16 lutego 2015

Lek na lęk

Kiedyś przeczytałam zdanie "jedno, w czym osoby z autyzmem są dobre, to niepokojenie się", czego doświadczyłam bardzo dotkliwie dzisiejszej nocy.
Wczoraj zburzono, a raczej życie zburzyło rutynę dość nagle i mocno. Niby ogarnęliśmy emocje (dziecię tu zapyta: "mamo, dlaczego mówisz ogarnęliśmy, skoro to dotyczy mnie, czyli ogarnąłem"), ale jednak nie do końca.
Nastał wieczór...Pojawił się kłopot z zaśnięciem,więc działałam jak zwykle. Tym razem nie pomogło.
Rozpoczęło się błędne koło powtarzania w koło..."jest już późno, dlaczego nie mogę spać, jutro to juz na pewno nie dam rady wstać rano, co się dzieje, niech los będzie dla mnie łaskawy i pozwoli mi wreszcie spać itd". Oczywiście do tego łzy, pot i roztrzęsienie.
Niepokój kompletnie zawładnął myśleniem, nie pozwolił skupić się na tym, jak rozwiązać ten problem.
 Za szybko nacisnął przycisk "panika". Chciałoby się powiedzieć: jak zwykle...

Tym razem sprzymierzeńcem okazało się "zmęczenie materiału", gdyż w końcu padliśmy oboje. 

W dzień łatwiej sobie poradzić. Chyba jedynym skutecznym lekiem na lęk jest wysiłek fizyczny, gdy się As rozsypuje, dostaje jakieś ważne zadanie na przykład przyniesienia zgrzewki wody ze spiżarni lub wręcz  natychmiast trzeba wyjść z psem. Głowa zaprzątnięta ruchem odpoczywa. Jest lepiej.

Skutkuje u nas także odwrócenie uwagi - skierowanie rozmowy (ale niezbyt nachalnie) na inne tory - w stylu "słuchaj, potrzebuję Twojej rady, bo jest pewna sprawa....tu oczywiście naprędce trzeba coś mądrego sklecić, odkurzyć. Zaczyna się debata. Oczywiście problem będzie wracał w co którymś zdaniu, ale już wiem, że wałkowanie tematu i pozwalanie na powtarzanie w kółko tego samego - nie zdaje egzaminu.

Dzisiaj nowy dzień, lepszy. 

Cytat z Asa: "Mamuniu, jesteś filarem mojego życia. Bez Ciebie nie dałbym rady".

 


 

piątek, 6 lutego 2015

Największy wróg

Przyglądając się wszystkim "atrakcjom", jakie niesie ze sobą życie z Zespołem Aspergera, palmę pierwszeństwa przyznaję lękowi. 
Zazwyczaj niezwykle inteligentni młodzi ludzie żyją w ciągłym napięciu. Wszystko starają się ognąć intelektem, ale jak wiadomo życie nie zawsze jest logiczne, kłopoty z elastycznością, dostosowaniem się do sytuacji i zrozumienie tak wielu codziennych niuansów pojawiających się w kontaktach międzyludzkich, wywołuje z ukrycia LĘK.
Przed czym? Przed popełnieniem błędu, ośmieszeniem się, odstawaniem od reszty itd.
Moim dzieckiem też kieruje logika. A zatem idąc tym tropem - osiąga świetne wyniki, ma wybitne zdolności, genialną pamięć, więc  najgorsza obelga to ta, że jest głupi. A kto jest głupi? Ten, kto popełnia błąd. A zatem boję się wszystkiego, w czym nie czuję się pewnie. Ciągle "skanuje" rzeczywistość, rozpracowując ją intelektualnie.
Wszystko ok, tylko jak długo można żyć w takim napięciu???
Dlatego tak często pojawiają się problemy zdrowotne. Myślę na przkład o chorobach psychosomatycznych, tych nazwanych i " nie wiadomo co".
Czytam teraz o tym, bo czeka nas diagnostyka właśnie "dziwnej" choroby, która, tu cytat z doktora, "nie występuje u dzieci w tym wieku" :)
Ech... Na pochyłe drzewo ....

niedziela, 1 lutego 2015

Kryzys

W czasie choroby czytaj infekcji itp. niestety dziecko rozsypuje mi się psychicznie. Drobiazg nagle wywołuje płacz, ogromną frustrację, wściekłość na siebie samego, że nie może ogarnąć emocji. Żal mi go bardzo. Wtedy widzę, jak bardzo się męczy. 
Różne zdarzenia wywołują w nas emocje, ale zazwyczaj adekwatne. Drobna rzecz - emocja nr 2. Coś mocniejszego - emocja nr 9. 
U ASA - zawsze jest 9, 10. Niezależnie od wagi tego, co się stało. Uświadamiam mu to: " stała się dwójka, a zareagowałeś dziesiątką".
Jedno jest pewne - trzeba mieć prawdziwe pokłady cierpliwości, ale też zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Często jest tak fajnie, a potem 2 kroki do tylu i Asperger znowu z nami.
To nie gość - to członek rodziny.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Tiki.

Niestety wróciło mruganie. To jeden z tików, które znamy i się pojawia od czasu do czasu. Właściwie mój As to książkowy przykład na występowanie i znikanie takich mimowolnych ruchów. Mruganie nie występowało dobrych kilka miesięcy. Teraz pojawia się w sytuacji napięcia, chociaż z medycznego punktu widzenia stres nie jest bezpośrednią przyczyną tików.
Już wiem, że nie ma sensu zwaracać na to uwagi, pytać, czy oczy bolą, czy coś się dzieje. Dziecko tego nie kontroluje, a skupienie uwagi na czymś nad czym nie panuje, prowadzi tylko do gorszego samopoczucia,
Trzeba więc to przyjąć ze spokojem i czekać, aż znowu minie....
Mruganie w sumie nie jest takie złe, bo akceptowalne przez otoczenie, zwłaszcza jeśli "mrugacz" nosi okulary. Da się to zwalić na alergię czy kłopoty krótkowidza. 
Ale mieliśmy też dużo gorzej wyglądające wzruszanie ramionami, a także odchrząkiwanie. To dopiero bywało irytujące! 
Czekamy aż zupełnie zanikną, czyli byle do dorosłości :)

niedziela, 11 stycznia 2015


Uczę się tego bloga, ale coś słabo mi idzie. Wczorajszy zapis zniknął albo gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie :)
Pisałam o tym, co jedliśmy wczoraj. Sałatka taboulae i zapiekanka z cukinii. Niestety ciężko wprowadzać nowe smaki do diety Aspiego, bo zazwyczaj je bardzo wybiórczo. Z drugiej strony, które dziecko "zwykłe" tak nie je?
Próbuję zachęcić do potraw na kilka sposobów, robimy je często razem, zapisujemy przepis w specjalnym zeszycie, zrobiliśmy "magiczną" czapkę kucharską, z którą gotowanie nam świetnie idzie.
Dzięcię ponadto rozumne, więc ostatnio poczytaliśmy też etykiety. Dla zdrowia lepiej jednak nieco ograniczyć chemię. Dowód ma namacalny, od roku szczęśliwie omijają nas choroby.
Asperger nam wystarczy. 

środa, 7 stycznia 2015

Postanowienia noworoczne...

Czas wdrożyć w życie postanowienia noworoczne. Jedno z nich to zacząć pisać, pisać notatki matki. Matki ASa - dziecka z ASpiracjami i zespołem ASpergera.
Drugie to pomóc temu dziecku schudnąć. Tylko jak??? Przy wybiórczej diecie i innych takich... Ale skoro dziecię pyta "mamuś, odchudzisz?" To stanę na rzęsach i to zrobię.
Po trzecie myśleć pozytywnie.
Tylko tyle i aż tyle.