Minął właśnie czas, kiedy uporaliśmy się po raz drugi ze wszystkimi komisjami. Obiecałam małemu, że to na pewno koniec. Przynajmniej na 3 lata, bo nie wiem, czy ponownie będę występować o te dokumenty.
Generalnie są przy dziecku z Zespołem Aspergera i nie tylko dwa możliwe dokumenty:
1. Orzeczenie o niepełnosprawności - dokonywane w referacie ds. niepełnosprawnych urzędów miast.
Aby stanąć przed komisją, trzeba złożyć wniosek wypisany przez lekarza (u nas to lekarz pediatra), do tego dołączyć wszelką dokumentację medyczną (u nas to była diagnoza, a także opinia dotycząca zaburzeń integracji sensorycznej, a także lekarza rehabilitacji, dałam nawet kartę z przychodni).
Komisja to wizyta u lekarza pediatry (krótka rozmowa i badanie) oraz u pani psycholog (krótka rozmowa z dzieckiem na temat kolegów, ulubionych zajęć itp). Wszystko trwa około 40 minut.
Zawsze orzeczenie jest na czas określony. My dostajemy na 3 lata.
Co nam daje?
No właśnie, wahałam się, czy to warto, w końcu radzimy sobie dobrze itd. Warto! Nikomu niczego nie zabieram. Jeśli rodzic pracuje tak jak ja, a dziecko funkcjonuje dobrze - otrzymaliśmy 153 zł miesięcznie tzw. zasiłku pielęgnacyjnego, który można przeznaczyć na co się chce. Potrzeb wiele - terapia, wkładki ortopedyczne, rehabilitacja ruchowa...
Po drugie - ma "inną" legitymację szkolną (w tej chwili to inny symbol u dołu, parę lat temu - o zgrozo była żółta!), która w moim mieście uprawnia do darmowych przejazdów. I to świetnie, gdy jeździ do szkoły.
Oczywiście opiekun (jeśli jedzie z dzieckiem) też może otrzymać taką legitymację dla opiekuna.
2. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego - brzmi koszmarnie, ale jest fajne! Wydaje się je również uczniom wybitnie zdolnym!!! To dokument istotny dla szkoły, wystawia go poradnia pedagogiczno-psychologiczna. Tam składamy jako rodzice wniosek, dołączamy opinię lekarza, ewentualnie też wychowawcy.
Musimy się w poradni pojawić aż 3 razy, bo badania są długie. Raz - do pedagoga (ok. 3 godzin), drugi raz - do psychologa (ok. 3 godzin), trzeci raz - do lekarza (10 minut). Gdzieś jeszcze przy okazji wciskają logopedę (około 20 minut).
Otrzymujemy orzeczenie - wskazówki dla szkoły, na przykład, że niezbędne jest przyznanie nauczyciela wspomagającego albo obniżenie wymagań dotyczących czytelnego pisania itd. Mnóstwo może być tych zaleceń. TO jedyny ważny dla szkoły dokument - na jego mocy można dostać dodatkowe zajęcia, wymagać od nauczycieli specjalnego podejścia itd. itd. Dzięki temu młody AS będzie sobie mógł wyjść z głośnego przedstawienia i odpocząć w bibliotece albo spędzić przerwę w klasie.
Na pewno warto. Powinien się jednak nazywać - orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalistycznego, ale sami pedagodzy przyznają, że nazwa jest beznadziejna.
Warto przejść tę urzędową drogę, naprawdę nie jest straszna tylko wymaga dobrej organizacji. Dostaje się dokumenty, które lepiej mieć niż nie mieć. :)
niedziela, 29 marca 2015
niedziela, 15 marca 2015
As i testy szkolne
Jestem matką tak czujną i obeznaną z ZA, że mimochodem wyłapuję każdy symptom. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, powinien przeżyć ze mną tydzień, pobyć "cieniem" dziecka, rozwiałabym te wątpliwości konkretnymi przykładami z życia.
Aspiki to bardzo inteligentne dzieci (w większości), zatem na przykład mój chętnie uczestniczy w szkolnych konkursach. Często maja one formę testów. I tu wychodzi, to co wyjść musi...
Podam przykłady z ostatnich dwóch. Ładnie na nich widać, jak taki mózg myśli.
Konkurs przyrodniczy - pytanie dotyczyło żelazka z duszą, a konkretnie, co ta duszą jest.
Jedna z odpowiedzi (prawidłowa) - sztabka metalu. Dziecię widziało takowe żelazko, ale odpowiedzi nie zaznacza. Dlaczego?
"Sztabka jest na przekroju trapezem, a dusza żelazka nie. To nie jest prawidłowa odpowiedź".
No właśnie. Logika posunięta do granic, nie ma zmiłuj. Ale jest rozczarowanie i emocje, dlaczego tak ci twórcy testów piszą???
Przykład drugi - test z języka angielskiego związany z częściami ciała. Na kartce (ksero) widnieje rysunek dziewczynki i pod nim wyrazy opisujące jej włosy. Żadnych problemów z prawidłowym zaznaczeniem krótkie, kręcone. Niezaznaczona odpowiedź: ciemne or jasne? Dlaczego?
"Na ksero nie widać, czy dziewczynka jest blondynką czy brunetką, przecież blondynka nie wychodzi łysa".
Płacz, rozgoryczenie, frustracja. I ciągłe pytanie: czemu tak jest na świecie?
Aspiki to bardzo inteligentne dzieci (w większości), zatem na przykład mój chętnie uczestniczy w szkolnych konkursach. Często maja one formę testów. I tu wychodzi, to co wyjść musi...
Podam przykłady z ostatnich dwóch. Ładnie na nich widać, jak taki mózg myśli.
Konkurs przyrodniczy - pytanie dotyczyło żelazka z duszą, a konkretnie, co ta duszą jest.
Jedna z odpowiedzi (prawidłowa) - sztabka metalu. Dziecię widziało takowe żelazko, ale odpowiedzi nie zaznacza. Dlaczego?
"Sztabka jest na przekroju trapezem, a dusza żelazka nie. To nie jest prawidłowa odpowiedź".
No właśnie. Logika posunięta do granic, nie ma zmiłuj. Ale jest rozczarowanie i emocje, dlaczego tak ci twórcy testów piszą???
Przykład drugi - test z języka angielskiego związany z częściami ciała. Na kartce (ksero) widnieje rysunek dziewczynki i pod nim wyrazy opisujące jej włosy. Żadnych problemów z prawidłowym zaznaczeniem krótkie, kręcone. Niezaznaczona odpowiedź: ciemne or jasne? Dlaczego?
"Na ksero nie widać, czy dziewczynka jest blondynką czy brunetką, przecież blondynka nie wychodzi łysa".
Płacz, rozgoryczenie, frustracja. I ciągłe pytanie: czemu tak jest na świecie?
sobota, 7 marca 2015
Nauka jazdy na rowerze
Zgłębiając temat Zespołu Aspergera wiedziałam, że jedną z najtrudniejszych aktywności dla tych dzieci jest jazda na rowerze. I rzeczywiście kłopoty z utrzymaniem równowagi, zaburzenia koordynacji ruchowej powodowały, że każda próba posadzenia na rower była zakończona porażką.
Odsunęłam to w czasie, bo cały czas chodziliśmy na ćwiczenia także związane z równowagą.
Kiedy AS miał lat 6 rozpoczęliśmy nierówną walkę. Odpadał zwykły rower, bo ogarnąć tę kupę metalu, to mogło się skończyć tragicznie.
Zainwestowałam w bezpieczny, drewniany rower biegowy dla starszych dzieci. Dziś takie cudo dostępne jest w Polsce, ja kupiłam na niemieckiej aukcji używany. Nie wiem, dlaczego u nas nie korzysta się z takiego sprzętu podczas rehabilitacji....
Rower bezpieczny - drewniany, bez szprych i pedałów. Wyjaśniłam Asowi, o o chodzi, pokazałam, jak się jeździ (może jechać osoba do 50 kg) i ... Runął na bok jak kłoda. Próbował i próbował, ryczał, bo nie mógł nawet zacząć. Ja go podpierałam z boku, ale dzieć ciężki, wysoki. Byłam załamana. Ale po kilku dniach okazało się, że potrafi zrobić kilka powolnych kroków. No i potem ruszył z kopyta :)
Nasze spacery stały się moim biegiem za rowerem, As był zachwycony, że nie musi chodzić.
Przesiadka na prawdziwy rower była bardzo prosta. Zajęła nam jeden dzień.
Jeździ na rowerze, nie jest mistrzem, ale daje radę, chętnie wybiera się na wycieczki. Oczywiście nadal ma kłopoty z wsiadaniem, bo jak tu zadrzeć nogę i nie upaść? :)
Uważam to jednak za jedno z większych osiągnięć.
Odsunęłam to w czasie, bo cały czas chodziliśmy na ćwiczenia także związane z równowagą.
Kiedy AS miał lat 6 rozpoczęliśmy nierówną walkę. Odpadał zwykły rower, bo ogarnąć tę kupę metalu, to mogło się skończyć tragicznie.
Zainwestowałam w bezpieczny, drewniany rower biegowy dla starszych dzieci. Dziś takie cudo dostępne jest w Polsce, ja kupiłam na niemieckiej aukcji używany. Nie wiem, dlaczego u nas nie korzysta się z takiego sprzętu podczas rehabilitacji....
Rower bezpieczny - drewniany, bez szprych i pedałów. Wyjaśniłam Asowi, o o chodzi, pokazałam, jak się jeździ (może jechać osoba do 50 kg) i ... Runął na bok jak kłoda. Próbował i próbował, ryczał, bo nie mógł nawet zacząć. Ja go podpierałam z boku, ale dzieć ciężki, wysoki. Byłam załamana. Ale po kilku dniach okazało się, że potrafi zrobić kilka powolnych kroków. No i potem ruszył z kopyta :)
Nasze spacery stały się moim biegiem za rowerem, As był zachwycony, że nie musi chodzić.
Przesiadka na prawdziwy rower była bardzo prosta. Zajęła nam jeden dzień.
Jeździ na rowerze, nie jest mistrzem, ale daje radę, chętnie wybiera się na wycieczki. Oczywiście nadal ma kłopoty z wsiadaniem, bo jak tu zadrzeć nogę i nie upaść? :)
Uważam to jednak za jedno z większych osiągnięć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)